poniedziałek, 6 października 2014

"Jak nie oddasz mi tej książki to przebiję Cię kołkiem" czyli Hex i marne powieści







Konbanwa 


Szykujcie się na zamarznięcie piekła, bo Hex wróciła do swojej gimnazjalnej sympatii - dennych romansideł o wampirach, pomimo szczerej miłości do dobrej fantastyki i obietnicy że to taki chłam już więcej nie sięgnie. 

Przynajmniej mam na kogo zwalić winę - jesienna depresja. 

Pochłonięcie 5 tomów "Miłości na kołku" w weekend to chyba lekka przesada. 
To był po prostu genialny pomysł żeby czytać 8 część do piątej nad ranem, 
komu potrzebny jest sen, sen jest dla słabych, dwugodzinna drzemka w zupełności mi wystarcza.


W sobotę byłam na zakupach w Ełku. Niestety ten empik, jeśli chodzi o mangi,
okazał się równie ubogi. Co nie zmienia faktu ze nie pozostawiłam tam moich ostatnich pieniędzy. 
Jako trofeum przywiozłam do domu Dark Souls. 
Niestety mam mały kłopot z grą; a mianowicie katuje mnie jakimś errorem i nie chce się uruchomić , a ja chwilowo nie mam siły żeby szukać rozwiązania problemu. 

W Ełku z Alzheimerką bawiłam się całkiem nieźle. 
Pół dnia spędzonego na zakupach z kimś kogo kocha się drażnić i denerwować. 






Po pięknej sobotniej pogodzie nie został nawet ślad. 
W nocy jest za jasno a w dzień za ciemno, a bohaterowie "Miłości na kołku" nie dają mi spokoju i wciąż rozważam ich losy. 


Na szczęście jeszcze tylko 4 dni do szkoły: 

Sprawdzian i praca z historii, "Dziady" cz IV
Dwie godziny rusaka pod rząd

Poniedziałki to takie piękne dni....



Sayonara 


~Hex


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz